Ich salon:
Kuchnia:
Jadalnia:
Sypialnia:
Łazienka:
Mieli syna i córkę. Syn nazywał się Aleksander i ma 16 lat, a córka Chloe 14 lat. Ich pokoje wyglądają tak:
Aleksander:
Chloe:
Ich tata jest kierownikiem magicznego radia. Nie mogli narzekać na niedosyt i problemy.
Aż do tamtego dnia...
- Mamo, gdzie są moje szorty?
- Tam gdzie je położyłaś słońce.
- Ja ich nie dotykałam. Chce je wziąć do Hogwartu.
- Chyba są na suszarce.
- Ok, dzięki.
- Tato to mogę wziąć te łajno-bomby?
- Co? - wrzasnęła mama - Nie ma mowy.
Po czym do Aleksandra podszedł jego tata i powiedział mu na ucho.
- Możesz je wziąć, ale zrób to tak aby twoja matka nie widziała.
- Słyszałam to - krzyknęła Hermiona z kuchni.
Cała rodzina zeszła na śniadanie aby po nim móc odwieźć swoje dzieci na pociąg do Hogwartu.
Gdy byli już na peronie nagle usłyszeli za sobą krzyki. Hermiona spojrzała na męża i oboje odwrócili się w stronę owych krzyków. Zobaczyli tam postacie, które w jakimś sensie wyglądały jak ludzie, ale jednak nimi nie byli. Owe postacie jak się zdążyli zorientować, zabijały ludzi wcześniej wysycając z nich magię. Malfoy'owie wyciągnęli różdżki i zaczęli atakować owe istoty. Nagle spostrzegli iż nie było z nimi Chloe. Aleksander zobaczył ją w towarzystwie . . .

cudne ja chcę więcej ♥♥♥
OdpowiedzUsuń